Brzeg – leży dokładnie w połowie drogi między Wrocławiem a Opolem. Dawniej był stolicą znaczącego księstwa, obecnie traktowany jest nieco po macoszemu. Niesłusznie. Brzeg to blisko czterdziestotysięczne miasto o lirycznej duszy, z zaskakującą ilością zabytków. Przyjeżdżając na Śląsk i korzystając z miejsc noclegowych (tu), koniecznie należy zwiedzić Brzeg – miasto kryjące wiele tajemnic.

W stronę rzeki

Wielu podróżnych zaczyna swoje brzeskie tournée od stacji kolejowej. Łatwo tu zapomnieć o związkach miasta z Odrą, lecz właśnie ona przyczyniła się do tego, że Brzeg przeszedł chyba wszystkie możliwe fazy rozkwitu – od maleńkiej osady rybackiej do stolicy księstwa, które w najlepszym czasie obejmowało zasięgiem m.in. Kluczbork, Oławę, Niemczę i Strzelin.

Niedługa trasa z dworca PKP, wiodąca ku rynkowi i rzece, pozwoli poznać najciekawsze miejsca. Zaczynamy ją od ul. Piastowskiej. Wzdłuż niej ciągnie się sznur stylowych willi. Ponad sto lat temu Piastowska była jedną z najbardziej reprezentacyjnych ulic miasta. Dziś, choć nadal pełna uroku, jedynie przypomina o minionej świetności.

Nagle, zza rogu, wyłania się ogromna sylwetka. To kościół św. Mikołaja, jedna z największych świątyń gotyckich na Śląsku. Jej potęgi nie mąci nawet pobliska galeria handlowa. Strzelista nawa główna sięga niemal 30 metrów wysokości. Uniesienia gwarantowane. Natchnionej aury dopełnia feeria witrażowych barw.

Co ciekawe, monumentalne wieże kościelne nie zawsze były równe. Niestety w 1945 roku zostały zniszczone ich przepiękne, spiczaste hełmy. Teraz można je podziwiać wyłącznie na starych fotografiach.

Po skręcie w ul. Mleczną trafiamy na Rynek. Liczący sobie około 770 lat Brzeg zachował średniowieczny układ urbanistyczny centrum. Na mapie brzeska szachownica przypomina chociażby tę wrocławską, ale odkrywamy tu też znak rozpoznawczy miasta – blendy, czyli ślepe okna.

Wprawne oko dostrzeże je bez specjalnego wysiłku. Na fasadzie jednej z kamienic, na wschodniej ścianie sukiennic, odkryto piękne nisze imitujące otwory okienne. Jednak tego typu wnęki nie zawsze były wyłącznie fanaberią architektów. Czasem miały za zadanie odciążyć ścianę. Szkoda tylko, że tak niewiele śladów oryginalnej, gotyckiej zabudowy mieszczańskiej przetrwało do naszych czasów. Kto wie, jakie jeszcze dekoracje kryją brzeskie tynki…

Niemniej sercem Rynku pozostaje wspaniały, XIV-wieczny ratusz. Renesansowa siedziba władz oparła się wiekom. Wieże z hełmami, loggia, arkady, gzymsy oraz graffitowe dekoracje zdobią budynek tak, jak kiedyś. Okazały gmach kryje także imponujące wnętrza. Sala Rajców i Wielka Sala Stropowa o modrzewiowym suficie to istne perełki, które czynią brzeski ratusz jednym z najpiękniejszych w Polsce. W ratuszu znajduje się również Punkt Informacji Turystycznej.

Chociaż nieuchronnie zbliżamy się do najcenniejszych zabytków Brzegu, warto zatrzymać się na starówce i podumać chwilę. W swojej historii miasto nad Odrą dudniło gwarem różnych narodowości i wyznań. Rządzili tu monarchowie polscy, czescy, niemieccy czy austriaccy. Wszystko to sprawia, że nawet dzisiaj, pośród odrestaurowanych kamienic, można poczuć się niczym przed wiekami. Prawdziwa podróż do przeszłości dopiero nas czeka.

Świątynia iluzji

Są zja­wi­sko­we i mo­nu­men­tal­ne. Za­pie­ra­ją dech w pier­siach. Świad­czą o naj­wyż­szym kunsz­cie, wie­dzy oraz wi­zjo­ner­stwie twór­ców. Co? Oczy­wi­ście brze­skie po­li­chro­mie.

By je zo­ba­czyć, wy­star­czyć skie­ro­wać swoje kroki z Rynku na pl. Zam­ko­wy. Na tzw. Wró­blim Wzgó­rzu, w bez­po­śred­nim są­siedz­twie zamku brze­skie­go, stoi ba­ro­ko­wa świą­ty­nia – ko­ściół Pod­wyż­sze­nia Krzy­ża Świę­te­go. Smu­kła, po­tęż­na, a za­ra­zem nie­po­zor­na bu­dow­la kryje praw­dzi­wy skarb.

Tutejsze malowidła Jana Kubena onieśmielają przybyłych. Zniewalają przepychem i uwodzą zmysły. Powstawały bowiem zgodnie z ideą perspektywicznego malarstwa iluzjonistycznego, stworzonego przez włoskiego jezuitę, Andreę Pozzo. Kompozycja, proporcje, zdobienia, linie wklęsłe i wypukłe, tematyka, ruchliwość form, dzieła malarskie, snycerskie oraz rzeźby – tutaj nie ma miejsca na przypadek.

Jeden krok, a cały obraz się posypie. Jeden krok i doznamy zupełnie innych wrażeń. Dlaczego? Otóż do podziwiania idealnej architektury malowanej potrzebne jest szczególne miejsce obserwacji, czyli punto stabile. W przypadku kościoła w Brzegu to miejsce znajduje się na posadzce, dokładnie pod gołębicą Ducha Świętego, namalowaną na suficie. Z tego punktu najsilniej doświadcza się potęgi iluzji. Ale kościół Podwyższenia Krzyża Świętego obfituje w inne niespodzianki.

Przede wszystkim jego bryła, jak na barok, wydaje się surowa, niemal ascetyczna. Zwłaszcza w porównaniu do dekoracyjnych wnętrz. Był w tym cel – przekonuje Andrzej Peszko, historyk i regionalista. Nieciekawa, zewnętrzna architektura miała symbolizować „brzydszą”, instytucjonalną stronę Kościoła. Tymczasem bogaty wystrój odnosił się do piękna i głębi przeżyć duchowych.

Poza tym w Brzegu początek bierze Szlak Polichromii Brzeskich. Chętni powinni odwiedzić takie miejscowości jak m.in.: Strzelniki, Pogorzelę, Krzyżowice, a nade wszystko Małujowice, gdzie znajduje się tzw. śląska Sykstyna.

Lecz fakt, że freski tu pozostały, jest dziełem niezwykłego paradoksu. Katolickie polichromie nie przypadły do gustu zwolennikom reformacji. Dlatego przykryli je warstwą tynku. I właśnie dzięki temu zabiegowi unikalne malowidła przetrwały.

Włosy Matki Boskiej

– Proszę spojrzeć – zagaja teatralnym szeptem kobieta, spotkana przypadkiem w kościele Podwyższenia Krzyża Świętego. Chodzę tu od dziecka, a dopiero teraz ją widzę – mówi i wskazuje na coś, co z pewnej odległości przypomina po prostu wielką lalkę. Szybko przekonuję się, że owa „lalka” to wyjątkowa Brzeska Pieta.

Jest jedyną taką figurą Matki Boskiej w tej części kontynentu. Ma ruchome, drewniane części. Można odziewać ją w suknie, a nawet animować. Dodatkowo, jak udaje mi się później dowiedzieć, Brzeska Pieta, przywrócona do kultu w 2004 roku, nosi najprawdziwsze ludzkie włosy…

– To nasza „Barbie” – dodaje żartobliwie brzeżanka, po czym wychodzi. A ja za nią, gdyż nadal czeka na mnie najsłynniejszy brzeski zabytek.

Szept kamieni, brzęk monet

Nie byłoby takiego Brzegu bez Piastów. Wybitną pamiątkę po legnicko-brzeskiej gałęzi rodu stanowi Zamek Książąt Brzeskich, niegdyś najpiękniejszy tego typu obiekt na Śląsku.

Dzieje tej rezydencji to pasmo wzlotów i upadków, czasem niemal zupełnych, jak w 1741 roku, kiedy podczas oblężenia miasta kasztel prawie obrócono w proch. W latach 1966-1990 zamek odbudowywano. Teraz cieszy oczy przyjezdnych. A jest się czym cieszyć, bo nie bez powodu nazywa się go „Śląskim Wawelem”.